Archiwum dla Styczeń, 2012

Ponieważ od kilku dni po prostu nie mogę się wyspać (a śpię regularnie i długo) i nie mam czasu na rysowanie, postanowiłem pójść na łatwiznę i pochylić się nad popularnymi upadkami. To znaczy przewróceniami motocykla podczas jazdy bez kontaktu z innym użytkownikiem drogi.

Lowside – To jeden z bardzo częstych upadków, jego początek jest bardzo podobny do Highside.

Różnice rozpoczynają się od tego momentu gdy motocykl jadący w dużym pochyleniu stracił przyczepność tylnej opony i walczy by ją odzyskać.

W przypadku Highside motocykl gwałtownie odzyskiwał przyczepność co powodowało „katapultację” kierowcy

Tym razem motocykl nie odzyskuje przyczepności przewraca się na podłoże (bardzo często tylne koło wyprzedza przednie – obraca motocykl)

Jeśli chodzi o Cruisery to trzymając tylny hamulec zbyt długo możemy doprowadzić do takiej sytuacji gdzie tylne koło zacznie wyprzedzać przednie i jest to punkt z którego jest już bardzo trudno wyprowadzić maszynę

Odzyskanie utraconego kontaktu z nawierzchnią często ma przebieg gwałtowny i motocykl potrafi nieźle sponiewierać swojego jeźdźca.

Lowside jest częściej spotykanym upadkiem gdy nawierzchnia jest śliska odzyskanie przyczepności jest bardzo trudnie

Zachęcam was do dyskusji na temat tego upadku bo przyznam że nie znam prostego sposobu na wyjście z tej sytuacji

Pozdrawiam

Krzysiek

Megula Czarnula

Jakiś czas temu znalazłem na YouTube piękną analizę dość popularnego upadku motocyklowego.

To tak zwany Highside. Jego przyczyną jest utrata przyczepności tylnego koła.

Na przebieg zdarzeń składa się kilka czynników

1. Ulice budowane są w taki sposób by woda spływała z nich w kierunku krawężnika. Jeśli opona zacznie się ślizgać (niezależnie czy to z powodu zbyt gwałtownego przyspieszenia czy hamowania) istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo (choć nie „pewność”)  że ucieknie w kierunku krawężnika.

2. Motocykl zostanie mocno przechylony aż do momentu odzyskania przez koło przyczepności.

3. Gdy tylna opona odzyska przyczepność motocykl będzie na tyle przechylony że siła jaka zadziała na „wyprostowanie” maszyny będzie na tyle duża że „wykatapultuje” motocyklistę z siodełka.

Z mojego doświadczenia wynika że często podczas dohamowania tyłem na śliskiej nawierzchni (lub zbyt mocnego hamowania cruiserem) tylne koło blokuje się zabierając połowę siły żyroskopowej generowanej przez koła i motocykl nie chce już jechać prosto a tylne koło ucieka do krawężnika. Gdy puścimy hamulec tylne koło zaczyna się kręcić odzyskując przyczepność i highside gotowy.

Kiedy ostro przyspieszamy i tylne koło zacznie mielić, moment odzyskania przez nie przyczepności jest o tyle gwałtowniejszy o ile bardziej motocykl przechylił się i w ten sposób spektakularny powerslide zamienia się w groteskowe sponiewieranie przez własny motocykl

Bardzo trudne jest odzyskanie przyczepności i powrót na poprzedni tor jazd. u mnie kilka razy zadziałało świadome powolne zmniejszanie siły hamowania tylnym kołem (lub powolne zmniejszanie przyspieszenia – w przypadku Powerside’a)

Ponieważ jest to moim zdaniem jedna z częstszych przyczyn utraty kontroli nad motocyklem  ciekaw jestem jakie są wsze opinie w tej sprawie ( Poza nie hamowaniem tylnym hamulcem i nie robieniem powerslide’ów)

Pozdrawiam

Krzysiek

Megula Czarnula

Modelka i pęknięta butelka

Posted: 24 stycznia 2012 in Blog
Tagi: , , ,

Czuję jeszcze troszkę pozostałości po ospie. szybko się męczę, dziś troszkę się nie wyspałem i już nie mogłem złapać rytmu. W związku z tym dziś plan do wykonania to: Wyspać się.

Ze śmiesznych motocyklowych klimatów to dziś prezentowałem klientowi blokadę tarczy z alarmem. Sam stosuję takie zabezpieczenie więc postanowiłem wykorzystać to że Megula stoi w salonie i otworzyłem sakwę by wydobyć rzeczoną Xenę a tu oczom moim ukazuje się połamana butelka z dodatkiem do paliwa (stosuję na zimę). Cała zawartość musiała wypłynąć do środka sakwy. Dopiero po pewnym czasie przypomniałem sobie że kilka dni przed zakończeniem mojej jazdy w 2011 roku zahaczyłem o autko sakwą właśnie. Połamałem wtedy mocowanie tablicy i urwałem światło  (wiszą na sakwie) musiałem nie zauważyć że w środku rozerwało tą butelkę – uderzenie było silniejsze niż myślałem.

Posprzątałem buteleczkę, zrobiłem piękną demonstrację i tak wykorzystałem Megulę jako modelkę

Pozdrawiam

Krzysiek

Megula Modelka

 

Posted: 24 stycznia 2012 in Blog

Zgadzam się całkowicie w temacie zimy

ZIELENINA NA WARSZTACIE

No wlaśnie.

Zima złapała mnie za szyję i szamocze jak pies gumowym kurczakiem. Nie tyle może, że zimy nie lubię, ale uważam, że tu w Polsce trwa ona zdecydowanie za długo. Wprawdzie tegoroczna z prawdziwie mroźnym obliczem pokazała się dość niedawno – ale i tak będę narzekać!

Zimno, ciemno, dzień przez to krótki, człowiek wiecznie zmęczony i śpiący. I rozleniwiony, bo żeby cokolwiek rozrywkowego poczynić najpierw musi 5 warstw odzieży założyć. A jak mróz -20, to rąk do boków nie mogę przygiąć tyle mam bluzek i swetrów na sobie.

A na giełdę trzeba jeździć. Zainwestowałam więc ostatnio w kubek termiczny, coby sobie oczy otwierać łykiem gorącej kawy.  Konia z rzędem temu, co o 4 rano wstanie i z radością i werwą życiową pójdzie skrobać samochód.

I kwiatów jest mniejszy wybór. Jasne, że są szklarniowe cuda i zimowy asortyment mamy z roku na rok coraz szerszy. Ale mimo to moich ukochanych…

View original post 152 słowa więcej

Przystanki

Posted: 23 stycznia 2012 in Blog
Tagi: , , , ,

Dziś wreszcie idę do pracy. Po dwóch tygodniach przeleżanych w domu z koleżanką ospą mam ogromną potrzebę ruszenia się z domu.

Wbrew pozorom nie miałem jakoś oszałamiająco dużo wolnego czasu bo z temperaturami dochodzącymi do 40C nie za bardzo miałem szanse zajmować się innymi sprawami poza łykaniem prochów i spaniem.

Ślady po ospie goją się dość szybko, co mnie bardzo cieszy bo jako sprzedawca nie powinienem straszyć wizerunkiem postrzelonego w twarz ze śrutówki.

A w temacie przystanków to chciałbym podzielić się z wami cenną wiedzą tajemną  jaką udało ni się zgłębić przez lata jeżdżenia motocyklem.

Jeśli złapie was słaba pogoda to nie krępujcie się, zatrzymajcie się na przystanku, tam zawsze jest ławeczka na której można się przespać, Jest też daszek który uchroni was przed deszczem. Można spokojnie wyjąć narzędzia i zrobić remont silnika lub rozpalić kuchenkę i zrobić obiad.

Czasem tylko przyjedzie autobus z którego wysiądą ludzie lub przyjdzie ktoś kto będzie czekał na kolejny środek transportu.

Troszkę inne hobby

Posted: 21 stycznia 2012 in Blog
Tagi: , , ,

Jak już zapewne wiecie mam takie dziwnie hobby jak motocykle. Wiecie też że od 17 roku życia oficjalnie ujeżdżam różne motocykle. Nie wiecie jednak jak przetrwałem te 17 lat kiedy to prawo oraz Mama nie pozwalały mi jeździć.

Otóż już jako 11 latek byłem zdefiniowanym i zadeklarowanym motocyklistą bez możliwości rozwijania swojej pasji (głównie ze względu na wzrost i braki pod kopułą)

Wtedy właśnie wymyśliłem sobie że czas który musi minąć do mojego upragnionego egzaminu na prawo jazdy spędzę na sali gimnastycznej. O dziwo udało się to wprowadzić w czyn.

Zapisałem się na sekcję boksu i już po pierwszym wstrząsie mózgu (wyleciałem z ringu przez bandy) Wiedziałem że to stanie się moją pasją. Potem poddał się nos a chwilę potem dość ciężko zachorowałem i prze pół roku musiałem poleżeć.

Potem było Karate ( A jak – Każdy chyba kiedyś ćwiczył Karate ) Więc połamałem śródstopie zaliczyłem 2 wstrząs mózgu, połamałem kilka palców i na deser pękł mi mostek .

Potem poszło z górki złamana noga, łokieć, wybity bark… fajnie się to wspomina.

Jakoś chyba na tym etapie autodestrukcji pojawiła się Jawa 350 Twin sport więc intensywność treningów spadła.

Ale jakoś nie mogłem przestać się ruszać więc zapisałem się na szermierkę (dawną -Bractwo rycerskie) Było super, mniej kontuzji (Jakieś kolano, nadgarstek i prę sznytów)

Pojawił się Uralek a ja zakochałem się w Jujutsu i tak znowu nie mogłem przestać.

Dopiero urodziny Kacperka zatrzymały mnie na dobre i zostałem wierny motocyklom zamiast sali gimnastycznej. z perspektywy czasu uważam że wyszło mi to na zdrowie bo na motocyklu pomimo kilku przygód nie odniosłem większej kontuzji (odpukać)

W powyższym opisie mogą wystąpić drobne nieścisłości bo gdzieś w międzyczasie było parę urazów głowy i krótki epizod z Tae-Kwon-Do

Tak mnie wzięło na wspominki, coś trzeba było robić a nie tylko ciułać kasę na kolejny sprzęt.

Pozdrawiam

Krzysiek

Technika: Jujutsu Hiki Nage (najstarsze jakie znalazłem)

 

Wreszczie troszkę śniegu

Posted: 19 stycznia 2012 in Blog
Tagi: , , ,

Za oknem się troszkę zabieliło. Ja dziś kończę antybiotyk, temperatura ciała wraca mi do normy, jeszcze tylko muszę przekonać organizm że w nocy to się śpi bo przez te „fale” gorączki wszystko się popierniczyło i najlepiej mi się śpi w dzień.

Statystycznie rzecz ujmując im więcej białego spada z nieba tym bardziej myśli o sezonie powinny się oddalać… Niestety u mnie działa to chyba odwrotnie.

Prawdopodobnie wracam do zdrowia bo cały czas myślę o motocyklu i tym co jeszcze muszę zrobić przed sezonem, a czasu jest coraz mniej. Marzą mi się wycieczki i tanie paliwo (takie się teraz ma marzenia)

Wszystkim Motosapiensom życzę taniej (i dobrej) wachy oraz szybkiego przygotowania maszyn do sezonu.

Pozdrowienia

Krzysiek

Megula Czarnula

 

Dzisiejszy dzień jest jakby troszkę słabszy, to znaczy ja jestem jakiś słabszy.

Ale to nic bo antybiotyk kończy się za kilka dni i czas stawać na nogi a nie zastanawiać się który dzień jest lepszy a który gorszy.

Chciałbym poruszyć temat żeńskiego pierwiastka w motocyklowym życiu.

Nie chciałbym tu generalizować ale motocykle działają również na kobiety (pewnie nie wszystkie), niektóre z nich siadają jako „plecaczki” i cieszą się jazdą ze swoim kierowcą, niektórym to nie wystarcza i wskakują na pierwsze siodełko.

Ale jeśli wyżej wspomniane białogłowy zdecydują się na spędzenie pewnej części swojego życia  z motocyklistą, to muszą się liczyć z tym że ich facet potrzebuje spędzić trochę czasu w siodle.

Pozdrawiam wszystkich „macho”

Krzysiek

Megula Czarnula

 

Ile można siedzieć

Posted: 17 stycznia 2012 in Blog
Tagi: , , , ,

Strupów więcej niż krostek, statystyka jest po mojej stronie.

Hasło na dziś to „nie drapać się”, a nie jest to łatwe. Organizm jest jeszcze osłabiony ale już nie mogę usiedzieć na miejscu.

Motocyklowe historie krążą po mojej głowie jak koń w cyrku.

Kierowca motocykla jest w komfortowej sytuacji w porównaniu z pasażerem który nie dość że jest skazany na wszystko co przyniesie mu los to jeszcze nie za bardzo ma wpływ na tor jazdy maszyny i pół biedy kiedy tym pasażerem jest drobniutka dziewczynka „wrzepiona” w kierowcę. Problemy zaczynają się kiedy masy jeźdźca i pasażera są podobne, a wierzę że są tacy pasażerowie którzy przerastają swoich kierowców. Czapki z głów dla tych motocyklistów którzy umieją się zachować w takiej sytuacji i oczywiście gratulacje dla pasażerów którzy są zgodni ze swoimi kierowcami ( przynajmniej w temacie kierunków)

Dzisiejszy żarcik dedykuję pasażerkom vel pasażerom

Pozdrawiam

Krzysiek

Megula Czarnula

Przeszedłem na spirytus

Posted: 16 stycznia 2012 in Blog
Tagi: , , , ,

Fioletowi gencjanowemu mówię już „dość”. Moje łóżko, wanna i wszystko czego dotykałem przez ostatni tydzień jest fioletowe. Mocno wierzę w to że nie stanie się teraz spirytusowe ale mam nadzieję że uda mi się to wszystko doszorować.

Temperatura dalej spada, udało mi się przejść na system oddzielający noc i dzień bo jak miałem gorączkę i budziłem się w dreszczach to nie wiedziałem w końcu czy to dzień czy jeszcze noc.

Nie pojawiają się już nowe krostki a stare zamieniają się w strupki

Wszystkie znaki na ciele mówią mi że idzie ku lepszemu!

W nagrodę znów udało ni się smarnąć na szybko scenkę z mojego życia

Motocykl i postacie zostały zmienione

Pozdrawiam

Krzysiek

Megula Czarnula